Konkluzje Rady UE ws. równego traktowania osób LGBTI to koń trojański?

Na ostatnim posiedzeniu Rada Unii Europejskiej przyjęła Konkluzje w sprawie równego traktowania osób LGBTI. To historyczny moment, bo po raz pierwszy wszystkie kraje członkowskie wypowiedziały się jednym głosem w kwestii równouprawnienia osób LGBTI. Niemniej jednak, beczkę miodu psuje łyżka dziegciu. Użyte w tekście sformułowania pozwalają państwom - takim jak Polska - na dalszą dyskryminację osób LGBTI i torpedowanie działań Komisji w imię „tożsamości narodowej” i „tradycji”.

Konkluzje, przyjęte 16 czerwca, odnoszą się do przyjętego przez Komisję w ubiegłym roku Wykazu działań na rzecz postępów w zakresie równouprawnienia osób LGBTI. Czytamy w nich, m. in., że Rada Unii Europejskiej:


„8. ZWRACA SIĘ DO KOMISJI EUROPEJSKIEJ, by promowała środki nakreślone w wykazie działań na rzecz postępów w zakresie równouprawnienia osób LGBTI przy pełnym poszanowaniu tożsamości narodowej państw członkowskich i ich tradycji konstytucyjnych (…).”

„11. WZYWA AGENCJĘ PRAW PODSTAWOWYCH UNII EUROPEJSKIEJ do dalszej analizy sytuacji osób LGBTI poprzez sporządzenie wysokiej jakości statystyk w oparciu o najbardziej wiarygodne metody.”

„ZWRACA SIĘ DO PAŃSTW CZŁONKOWSKICH, BY

14. Rozważyły współpracę z Komisją Europejską w celu realizacji wykazu działań na rzecz postępów w zakresie równouprawnienia osób LGBTI (…), przy pełnym poszanowaniu kompetencji, tożsamości narodowej i tradycji konstytucyjnych państw członkowskich; oraz

15. Podjęły działania służące zwalczaniu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.”


Rada próbowała już wcześniej przyjąć konkluzje w sprawie równouprawnienia osób LGBTI. W grudniu 2015 prace nad dokumentem zablokowały Węgry.

Diabeł tkwi w szczegółach

Tym razem dokument przeszedł, ale jego postanowienia mogą być trudne do zastosowania w praktyce. Powodem jest podkreślenie w tekście – dwukrotnie – że realizacja działań powinna odbywać się „przy pełnym poszanowaniu tożsamości narodowej państw członkowskich i ich tradycji konstytucyjnych”. Odniesienia do tych wartości są często używane przez konserwatystów do blokowania inicjatyw w zakresie równego traktowania osób LGBTI. Komisja Europejska może więc mieć ograniczone pole działania w zakresach, które państwa członkowskie zdefiniują jako elementy swojej tożsamości narodowej i tradycji konstytucyjnej. W szczególności chodzi tu oczywiście o konstytucyjny zakaz małżeństw jednopłciowych – wszelkie inicjatywy Komisji w zakresie prawa rodzinnego mogą być torpedowane przez państwa nieuznające związków partnerskich. Ale nie tylko. Odwołanie do tradycji może zaszkodzić również ochronie osób transpłciowych. Fakt, że tożsamość płciowa nie jest zdefiniowana prawnie był jednym z argumentów podnoszonych przez prawicowy think tank Ordo Iuris, który krytycznie ocenił Wytyczne. Definicja miała pojawić się w ustawie o uzgodnieniu płci. Zawetował ją jednak prezydent Andrzej Duda, który przychylił się do argumentów Ordo Iuris.

Jak zauważyła europosłanka Ulrike Lunacek, współprzewodniczaca Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. Praw LGBT, „odniesienia do są koniem trojańskim, który legitymizuje dalszą dyskryminację osób LGBTI”. W mocniejszym tonie wypowiedziała się Sophie in ‘t Veld, współprzewodnicząca Intergrupy. Powiedziała ona: „Odniesienia do tożsamości narodowej i tradycji konstytucyjnych to przykrywka dla stwierdzenia homofobia i dyskryminacja to część naszej tożsamości i tradycji, i nie trzeba ich zmieniać. To nie jest niewinne zdanie, tylko bezwarunkowa legitymizacja istniejących praktyk dyskryminacyjnych”. Zauważyła też, że Rada nie uwzględniła w tekście Konkluzji odniesień do dokumentów takich jak projekt dyrektywy w sprawie równego traktowania, która zakazałaby dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w edukacji i w dostępie do dóbr i usług. Nie odniosła się również do istniejącego prawodawstwa dotyczącego ochrony osób transpłciowych.

O tym, że na ostateczny kompromis, jakim jest tekst Konkluzji, wpływ miały osoby nieprzychylne prawom osób LGBT, a także temu, by UE działała w tym obszarze, świadczyć może również fragment wzywający Agencję Praw Podstawowych do prowadzenia „wysokiej jakości statystyk w oparciu o najbardziej wiarygodne metody”. Wojciech Kaczmarczyk, Pełnomocnik Rządu do spraw Społeczeństwa Obywatelskiego i Równego Traktowania, który reprezentował Polskę na spotkaniu, dał się poznać jako krytyk metodologii stosowanej w badaniach przez APP. Według niego, ankieta, z której wynika, że osoby LGBT wyjątkowo często padają ofiarami przemocy „nie budzi zaufania”, nie można więc na niej „budować wiedzy o zjawisku i tworzyć programów przeciwdziałania przemocy”. Również seria ataków na polskie organizacje LGBT na początku roku nie zrobiła na nim wrażenia. Mimo to, podczas spotkania Rady podkreślał, że „ochrona przed dyskryminacją wszystkich osób, wszystkich obywateli, w tym także obywateli osób LGBTI, jest ważnym zadaniem polskiego rządu i polskiego społeczeństwa”. Jak pokazują jednak jego dotychczasowe działania w tym obszarze, ochrona ta najlepiej wygląda na papierze. Takim jak Konkluzje.
Trwa ładowanie komentarzy...