„Biedroń, ty pedale je***y!” – a kodeks karny milczy

Słupsk. Na plakacie przedstawiającym obejmujących się aktorów - ojca i syna - ktoś napisał "Biedroń, ty pedale je***y!".
Słupsk. Na plakacie przedstawiającym obejmujących się aktorów - ojca i syna - ktoś napisał "Biedroń, ty pedale je***y!". Screen z facebooka / gp24.pl
Na plakacie przedstawiającym przytulających się aktorów Jana Peszka i jego syna Błażeja ktoś napisał "Biedroń, ty pedale je***y!". Choć zniszczono mienie i obrażono prezydenta miasta, prokurator prawdopodobnie nic z tym nie zrobi. Bo polskie prawo homofobii nie widzi.

Głos Pomorza napisał, że o sprawie zaalarmowała redakcję czytelniczka. Jej postawa zasługuje na pochwałę, bo, jak pokazują badania, dziewięć na dziesięć przypadków przestępstw motywowanych homofobią – szczególnie tych, w których nie leje się krew (a takich jest najwięcej) – nikomu nie jest zgłaszana. Jeśli ktoś zdecyduje się pójść ze sprawą na policję, może się również niemile zaskoczyć. Na komisariacie czytelniczka mogłaby usłyszeć: „Ale przecież to nie o pani. Czy pani czuje się tym obrażona? Bo, jeśli nie, to niewiele możemy zrobić”. I mieliby w tym trochę racji – bo tak zbudowany jest polski kodeks karny. Ze względu na to, że orientacja seksualna nie została wymieniona jako cecha prawnie chroniona, znieważenie motywowane homofobią ścigane jest z oskarżenia prywatnego (czyli pokrzywdzony sam musi wnieść skargę). Kto kiedykolwiek próbował iść tą ścieżką, wie, że może ona być czasochłonna, a jej efekty mizerne. Np. niedawna sprawa zniszczenia drzwi w Lambdzie Warszawa została umorzona z powodu niewykrycia sprawców, a wybicie okna kilka tygodni później nie zostało zakwalifikowane jako przestępstwo, bo – okno warte było mniej niż 500 zł. I nawet wskazywanie, że oba ataki motywowane były homofobią (w końcu w oknie Lambdy wisi tęczowa flaga, a na drzwiach napisano „zakaz pedałowania”) nic nie pomogło.


Nieco lepiej sytuacja ma się w wypadku przestępstw rasistowskich i ksenofobicznych. Gdyby „pedała” zamienić na „Żyda”, postępowanie prowadzone byłoby z urzędu, a sankcja, jaką zagrożony byłby sprawca, byłaby wyższa. To dlatego, że narodowość (i wyznanie) uznane zostały przez ustawodawcę za dobra ogólne, których ochrona ważna jest z punktu widzenia całego społeczeństwa.

Efektów takiego rozróżnienia jest kilka. Wspomnę tu o dwóch. Po pierwsze, mając do dyspozycji badania, mówiące o tym, że pewne grupy wyjątkowo często padają ofiarami przemocy (np. na tle antysemityzmu czy ze względu na niepełnosprawność), ale chroniąc tylko część z nich, ustawodawca tworzy coś, co nazwać można „hierarchią ofiar”. To wymiar moralny. Naruszenie nietykalności cielesnej ze względu na religię? Uruchamiamy aparat państwowy - sprawa z urzędu i kara pozbawienia wolności do lat trzech. To samo, tylko ze względu na niepełnosprawność umysłową? Maksymalnie rok więzienia, pod warunkiem, że sprawy przypilnuje osoba pokrzywdzona. Jeśli tego nie zrobi (a może, ze względu na swój stan zdrowia, nawet nie zdawać sobie sprawy, że doszło do przestępstwa!), czyn uchodzi sprawcy na sucho, bo prokurator nie kiwnie palcem (chociaż mógłby się włączyć do postępowania, to doświadczenie pokazuje, że tego nie robi).

Po drugie – wymiar pragmatyczny. Rasistowskie czy homofobiczne – przestępstwo to przestępstwo. Zapobieganie łamaniu prawa to jedno z głównych zadań policji. Jeśli orientacji seksualnej nie ma w kodeksie karnym, nie wiemy, kiedy, gdzie i jak dochodzi do ataków na gejów, lesbijki, osoby biseksualne czy transpłciowe (LGBT). Jeśli nie ma dobrych danych, to skąd komendant ma wiedzieć, dokąd wysłać patrol? Skąd ma wiedzieć, czy skala ataków rośnie czy spada? Skąd ma wiedzieć, czy lepiej zrobić policjantom szkolenie o symbolach neonazistowskich, czy dofinansować im lekcje języka? Statystyki są potrzebne, by racjonalnie gospodarować pieniędzmi i zasobami ludzkimi w policji. Bez nich nie wiedzielibyśmy np., że w drugiej poł. 2015 roku zgłoszenia ataków na muzułmanów poszły w Polsce górę, a spadła liczba zgłoszonych przestępstw na szkodę Romów. Gdyby Wielka Brytania nie miałą rozwiniętego systemu zbierania danych, nie wiedzielibyśmy np., że, od czasu referendum nt. Brexit liczba zgłoszeń wzrosła o 57 procent, a celem ataków są zarówno imigranci, jak i osoby LGBT. Bo to wychodzi właśnie ze zgłoszeń: Kilka dni temu na Soho w Londynie ktoś śpiewał w nocy: „Najpierw wywalimy Polaków, a po nich będą geje” (rasizm i homofobia często chodzą parami). Metropolitan Police zanotowała incydent jako motywowany uprzedzeniami i przygląda się sprawie. Choć szansa na wykrycie „artysty” są nikłe, działanie policji pokazuje, że bezpieczeństwo wszystkich osób, w tym mniejszości - jest dla niej ważne.

Biedroń, komentując obraźliwe graffiti, napisał na portalu społecznościowym: „Nie przestraszę się. Wprost przeciwnie, będę przeciwdziałał nienawiści jeszcze bardziej!”. To świetnie, że ma na to siłę i chęci. Oby starczyło ich na jak najdłużej. Wiele osób, pozostawionych samych sobie przez państwo, na jego miejscu mogłoby się już poddać.

PS. Zmianę prawa od lat zalecają Polsce organizacje międzynarodowe – ostatnio OBWE. W 2012 Polska powiedziała, że prawo zmieni, ale z obietnicy do dziś się nie wywiązała.

PS 2. W poniedziałek swój projekt zmiany kodeksu karnego przedstawi w Sejmie Nowoczesna. Podobnie jak poprzednie projekty, zakłada on dopisanie do art. 119, 256 i 257 kodeksu karnego nowych przesłanek chronionych – płci, tożsamości płciowej, orientacji seksualnej, niepełnosprawności i wieku.

PS 3. Na stronie Koalicji Przeciwko Przestępstwom Motywowanym Uprzedzeniami wkrótce pojawi się publikacja, w której prawniczki Lambdy Warszawa i Stowarzyszenia Interwencji Prawnej szczegółowo omawiają problemy, jakie napotykają na drodze sądowej osoby pokrzywdzone przestępstwami motywowanymi uprzedzeniami. Stay tuned.
Trwa ładowanie komentarzy...