O autorze
Politolog, specjalista ds. przestępstw motywowanych uprzedzeniami. Członek rady doradczej International Network for Hate Studies. W Lambdzie Warszawa zajmuje się edukacją i rzecznictwem. Szkoli służby mundurowe, prokuratorów i sędziów w Polsce i za granicą. Na University College London pisze doktorat o tym, jak w Europie walczy się z nienawiścią.

Zawodowo bliżej mu do tematu chrystianofobii niż związków partnerskich. Gdy nie pracuje, siedzi na twitterze - @pgodzisz. Tutaj prywatnie.

PiS syty i Unia cała

Rada Unii Europejskiej
Rada Unii Europejskiej Unia Europejska
Wojciech Kaczmarczyk, pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania, chwali się na swojej stronie, że jest skutecznym negocjatorem. Udało mu się doprowadzić do tego, że Konkluzje nt. praw osób LGBTI, przyjęte przez Radę Unii Europejskiej, są zgodne z polską racją stanu: czyli zanadto nie promują równości tych, których dotyczą.

O Konkluzjach, i widocznym wpływie polskiego rządu na ich kształt, pisałem już dwa tygodnie temu. W poniedziałek 11 lipca, prawie miesiąc po posiedzeniu Rady UE, na którym przyjęto Konkluzje, biuro pełnomocnika potwierdziło moje wnioski. Na stronie KPRM pojawił się komunikat, którego fragment cytuję poniżej:



Strona polska pod przewodnictwem Pełnomocnika wzięła aktywny udział w negocjacjach nad ostatecznym tekstem Konkluzji i wprowadziła do niego szereg poprawek. Wykreślone z tekstu zostały m.in. odniesienia do danych zawartych w raportach Agencji Praw Podstawowych UE na temat sytuacji osób LGBTI, kwestionowane przez Polskę jako niewiarygodne metodologicznie, oraz odniesienia do szczególnego rozumienia praw osób LGBTI poza chronionymi przez Konstytucję RP prawami człowieka obejmującymi wszystkie osoby. Usunięto także zapisy o nieograniczonych działaniach antydyskryminacyjnych w dostępie do usług, co w polskim systemie prawnym koliduje z innymi wartościami chronionymi przez Konstytucję RP (np. wolność sumienia, swoboda gospodarowania). Język tekstu w odniesieniu do zaleceń dla państw członkowskich uzupełniony został o fragment precyzujący, że wszelkie działania muszą być prowadzone „z pełnym poszanowaniem kompetencji w obszarze prawa rodzinnego, narodowych tożsamości i konstytucjonalnych tradycji państw członkowskich”.

W swojej analizie zwracałem uwagę na to, że, choć uchwalenie Konkluzji jest niewątpliwie ważne, to sam tekst ma wiele wad, które ograniczają jego użyteczność. Wady te są, m. in. – jak potwierdza pełnomocnik na stronie – efektem działań polskiego rządu.

Jak potwierdza biuro pełnomocnika, zasługą polskich negocjatorów jest to, że Agencję Praw Podstawowych zobowiązano do prowadzenia „wysokiej jakości statystyk w oparciu o najbardziej wiarygodne metody”. To dlatego, że dotychczasowe były – wg pełnomocnika – nierzetelne. Dzięki jego staraniom, z tekstu Konkluzji nie dowiemy się na przykład, jaka, wg APP, jest skala dyskryminacji czy przemocy wobec osób LGBTI.

Pełnomocnik chwali się też, że jego osiągnięciem jest dopisek, że wszelkie działania na rzecz osób LGBTI muszą być prowadzone „z pełnym poszanowaniem kompetencji w obszarze prawa rodzinnego, narodowych tożsamości i konstytucjonalnych tradycji państw członkowskich”. O tym, co to oznacza, również wspomniałem. Według europosłanki Ulrike Lunacek, współprzewodniczacej Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. Praw LGBT, „odniesienia do tożsamości narodowej i tradycji konstytucyjnej są koniem trojańskim, który legitymizuje dalszą dyskryminację osób LGBTI”.

O czym nie wspomniałem (bo ujawniono to dopiero teraz) jest fakt, że Polska złożyła deklarację do Konkluzji. Deklaracja mówi, że w Polsce małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny. Polska oświadczyła też, że skoro prawo rodzinne to wyłączna kompetencja państw członkowskich, to żadne działania Unii nie mogą prowadzić do narzucenia państwom członkowskich obowiązku uznania związków jednopłciowych. Także w przypadkach, gdy zarejestrowane są one w innych państwach członkowskich UE.

Co oznacza deklaracja? Dwie rzeczy. Po pierwsze, że otrąbiony sukces (wszystkie kraje UE po raz pierwszy jednym głosem mówią o prawach LGBTI), jest nim tylko na papierze. Choć pozornie wszystkie kraje się zgadzają, to jednak Polska zgadza się trochę mniej. Po drugie, deklaracja jest wyrazem tego, że rolą pełnomocnika jest nie – stanie na straży równego traktowania – lecz walka z jakąkolwiek progresją praw osób LGBTI.

Szczególnie ten ostatni aspekt jest ważny. Uchwalenie Konkluzji w „bezpiecznej”, nieegzekwowalnej formie Pełnomocnik rządu prezentuje jako swój sukces. I rzeczywiście: Udało mu się – z jednej strony – nie stać się czarną owcą w UE, a z drugiej – nie podpaść partii rządzącej. A więc PiS syty i Unia cała. Sprzeciwiamy się dyskryminacji równie mocno, jak równouprawnieniu. Taka homofobia bez homofobów. Jest się czym chwalić.
Trwa ładowanie komentarzy...